Płaskorzeźba z attyki pałacu wilanowskiej z przedstawieniem bitwy pod Chocimiem, ok. 1688, rzeźbiarz nieustalony (Stephan Schwaner?). Ze zbiorów Muzeum w Wilanowie.

Wojsko w drugiej połowie XVII w. zaczęło odgrywać nieporównywalnie większą rolę w Rzeczypospolitej niż w latach ubiegłych, co wiązało się z większym zapotrzebowaniem na żołnierza, wynikającym z licznych konfliktów, w które uwikłane było państwo polsko-litewskie. Wyższa kadra dowódcza proweniencji magnackiej tworzyła równocześnie elity państwowe przez wzgląd sprawowania urzędów senatorskich i dygnitarskich, mając w związku z tym poważny wpływ na bieżącą politykę. Zdecydowanie wzrosła również polityczna rola hetmanów, których kompetencje kształtowały się na zasadzie faktów dokonanych, a to ułatwiało dysponentom buław kształtować ich prerogatywy tak, by dostosować je do aktualnych potrzeb politycznych. Decydenci wywodzący się ze środowiska wojskowego swoje zaplecze polityczne tworzyli przede wszystkim na gruncie armii – tym samym angażowali oni własnych podkomendnych do działalności na swoją korzyść na arenie publicznej. Dzięki ludziom objętym patronatem hetmanów i wyższej kadry dowódczej reprezentującej warstwę senatorsko-dygnitarską, zdobyli sobie wpływ na instytucje ustrojowe państwa, jak sejm, sejmiki, trybunały czy komisje skarbowe i hibernowe. Najlepiej wpływ patronatu wojskowego na sytuację wewnętrzną w Rzeczypospolitej jest dostrzegalny w czasach Sobieskiego. W Koronie mocno wpłynęły na to wydarzenia związane z konfederacjami lat 1661–1663 i rokoszem Lubomirskiego. Wybrany na króla w 1674 r. Jan III wywodził się ze środowiska wojskowego – i w przemożnym stopniu swoją pozycję w państwie u progu własnej elekcji zawdzięczał armii koronnej. Żeby mieć możliwość oddziaływania na żołnierza koronnego Sobieski, jeszcze jako hetman i marszałek, musiał wypracować odpowiednie mechanizmy, które oparte były w dużej mierze na systemie patronatu wojskowego i rozpatrywanego czasem oddzielnie zjawiska wojskowej klienteli.

W ostatnich latach coraz silniej akcentuje się w badaniach polskich naukowców rolę wojskowego patronatu i klienteli, aczkolwiek jedyną większą pracę poświęconą wyłącznie tym zagadnieniom przygotowała Urszula Augustyniak. Wielu ustaleń i wniosków w niej zawartych nie sposób jednak odnieść do czasów Sobieskiego w armii koronnej, Augustyniak zajmowała się bowiem armią litewską z pierwszej połowy XVII w., kiedy buławę piastował Krzysztof II Radziwiłł. Wojsko Wielkiego Księstwa nie miało w tym okresie charakteru armii stałej, ponadto siły zbrojne Rzeczypospolitej nie przeszły jeszcze istotnych zmian, które wynikały z konieczności prowadzenia długotrwałych konfliktów na kilku teatrach operacyjnych, co skutkowało o wiele mniejszym zasięgiem oddziaływań patronatu, niż później. W wielu opracowaniach dotyczących wojskowości polskiej czasów Sobieskiego, szereg kwestii zostało już dostatecznie dobrze wyjaśnionych. Dotyczy to przede wszystkim „przedkrólewskiego” okresu Sobieskiego, aczkolwiek coraz więcej wiemy też o roli patronatu wojskowego w trakcie panowania Jana III. Niewątpliwie w omawianym zjawisku patronatu hetmana i późniejszego króla należy wyróżnić trzy okresy – czasy hetmańskie Sobieskiego 1666–1674 (choć bardziej właściwą dolną cezurą czasową winien być rok 1667); pierwsze dziesięciolecie rządów Jana III, gdy dokonywało się przeistoczenie patronatu z zależności wódz – podkomendni w zależność król – poddani; oraz okres „powiedeński” (1683/1684–1696), gdy wpływy monarchy w wojsku koronnym zostały zagrożone przez działalność hetmana wielkiego Stanisława Jana Jabłonowskiego.

W przypadku pierwszego okresu dysponujemy już istotną wiedzą. W momencie, gdy marszałek wielki koronny Jan Sobieski uzyskał w maju 1666 r. buławę polną nie posiadał w wojsku koronnym większego zaplecza, które mogłoby umocnić jego pozycję. Niemniej, w latach 60. XVII w. nawiązał w ramach stronnictwa dworskiego Jana Kazimierza kontakty z wyższymi oficerami armii koronnej, którzy w przyszłości stali się jego głównym oparciem w siłach zbrojnych Korony. Byli to m.in. wojewoda ruski Stanisław Jan Jabłonowski, strażnik koronny Mikołaj Hieronim Sieniawski, kasztelan sądecki Aleksander Ludwik Niezabitowski, wojewoda kijowski Michał Stanisławski, pisarz polny koronny Jakub Potocki, podstoli sandomierski i oberszter gwardii JKM Marcjan Ścibor Chełmski oraz kilku wyższych oficerów w zaciągu niemieckim. Nie najsilniejsza pozycja w wojsku wynikała z faktu sprawowania urzędów, które zostały zabrane Jerzemu Lubomirskiemu, a których przywrócenia domagał się sam zainteresowany, m.in. za pośrednictwem dość silnej klienteli wojskowej. Ponadto Sobieski nie był należycie doceniany, zarówno przez samego monarchę, jak i hetmana wielkiego Stanisława „Rewerę” Potockiego. Wyraźna zmiana w tej materii nastąpiła w 1667 r., a pierwszymi istotnymi wydarzeniami była niemal równoczesna śmierć Lubomirskiego – co dezaktualizowało sprawę przywrócenia rokoszanina do urzędów oraz hetmana „Rewery”. W związku z brakiem przyznania buław koronnych na sejmie wiosennym 1667 r. Sobieski pozostał jedynym hetmanem, na którego spadło zadanie wykonania postanowienia sejmu o redukcji wojska do komputu pokojowego i zadośćuczynienia żądaniom finansowym żołnierzy, nieopłaconych za okres służby 1663–1667.

Sobieski w tym wszystkim odnalazł się bardzo umiejętnie. Najpierw zdołał pozyskać klientelę wojskową Lubomirskiego, która w przyszłości okazała się jednym z jego podstawowych filarów wpływów w armii, następnie dokonał redukcji wojska tak, że w kompucie znalazło się wiele jednostek i formacji, których szlachta nie chciała utrzymać, a które należały do jego politycznych przyjaciół i zarazem zwolenników koncepcji dworu w postaci osadzenia na polskim tronie Kondeusza. Przychylność wojska zyskał także poprzez sprawne prace trybunału skarbowego, który realnie wypłacił żołnierzom wiele zaległości – i wreszcie poprzez sukces kampanii podhajeckiej jesienią 1667 r. Sukces ten nie tylko zacieśnił więź relacji z podkomendnymi, ale też przekonał wielu magnatów, że Sobieski będzie odgrywał ważną rolę w państwie i warto z nim współpracować, jak również przekonał do hetmana społeczeństwo szlacheckie, które pojęło, że jest właściwą osobą na właściwym miejscu. Dzięki temu bez przeszkód uzyskał buławę wielką koronną, stając się pierwszą osobą w historii Polski, która skupiła w jednym ręku tak potężne urzędy, jak marszałka wielkiego i hetmana wielkiego.

Mechanizmy wypracowane w 1667 r. zapewniły Sobieskiemu możliwość wpływania za pomocą wojska na sytuację w państwie aż do 1674 r., gdy dzięki swoim podkomendnym, przybyłym na pole elekcyjne, uzyskał koronę. Hetman wielki opierał się na własnym patronacie, w postaci swojej klienteli wojskowej – żołnierzach uzależnionych od niego ekonomicznie (choćby poprzez dzierżawy w jego dobrach) oraz na patronacie swoich najbliższych współpracowników i zarazem wpływowych magnatów, którzy od 1667 r. przez długie lata byli blisko związani z marszałkiem i przyszłym królem – przede wszystkim wspominani wcześniej Jabłonowski, Sieniawski, wojewoda kijowski Andrzej Potocki czy po 1670 r. kawaler maltański Hieronim Augustyn Lubomirski. Sobieski opierał się także na oficerach zaliczanych do patronatu swoich „cywilnych” współpracowników, jak wojewoda krakowski Aleksander Michał Lubomirski. Tu można wskazać choćby strażnika koronnego Stefana Bidzińskiego czy porucznika husarskiego Władysława Wilczkowskiego. W patronacie wojskowym Sobieskiego sporą rolę odgrywały też szeroko rozumiane więzi rodzinne, stąd promocja na gruncie wojska szwagra Ludwika Maligny d’Arquien, siostrzeńca ks. Aleksandra Janusza Zasławskiego-Ostrogskiego, kuzynów Jana Karola i Mikołaja Daniłowiczów czy męża dalekiej kuzynki Elżbiety z Sobieskich – Władysława Denhoffa, starosty starogardzkiego. Efekt tych działań był nastawiony na stworzenie oddanego sobie i profesjonalnego zaplecza, niezbędnego do prowadzenia działań wojennych, jak również do wpływania na bieżącą sytuację wewnętrzną w Rzeczypospolitej. Zaangażowanie wojska koronnego i jego skuteczne wykorzystanie w działalności opozycyjnej przeciw Michałowi Korybutowi w latach 1669–1673 nie podlega przecież dyskusji.

 Patronat wojskowy Sobieskiego, ukształtowany w czasach hetmańskich, miał również swoje odbicie w społecznościach lokalnych. Sobieski był posesjonatem przede wszystkim w województwie ruskim, podobnie jak jego polityczni przyjaciele – Jabłonowski, Sieniawski, Andrzej i Jakub (zm. w 1671 r.) Potoccy – i jak pokazują prowadzone badania, najwięcej kadry oficerskiej czy towarzyskiej w jednostkach zaciągu polskiego, rekrutowało się z obszarów wpływów politycznych wspomnianych decydentów (jednocześnie pokrywały się z geografią ich dóbr). Dzięki temu opozycja wobec Michała Korybuta potrafiła zdobyć sobie wpływ na zaciąg wojsk powiatowych sejmików wiszeńskiego i halickiego województwa ruskiego w 1671 r. Ówczesna aukcja wojska była prowadzona za pomocą samorządów, a nie w sposób centralny, by ograniczyć wpływ opozycyjnych oficerów na nowe zaciągi. Możliwość politycznego oddziaływania na sejmiki wiszeński czy halicki poskutkowała tym, że zaciągi województwa ruskiego oddały Sobieskiemu w latach 1672 i 1673 na gruncie militarnym i politycznym znaczne zasługi, wbrew intencjom króla Michała i jego doradców. Oprócz województwa ruskiego, miejscem działania kliententeli wojskowej Sobieskiego i jego współpracowników było województwo krakowskie, gdzie wyróżniali się Chełmscy i ludzie zaliczani do patronatu Lubomirskich – w tym Hieronim Augustyn Lubomirski i jego brat Aleksander, pułkownicy wojska koronnego.

Patronat wojskowy hetmana Sobieskiego umożliwił pozostanie większości wojska koronnego w strefie wpływów opozycji a także zneutralizował działania ks. Dymitra Wiśniowieckiego, hetmana polnego, który po pogodzeniu się z Sobieskim na przełomie lat 1670/1671, przestał politycznie występować przeciw swojemu starszemu koledze. Niesiony poczuciem solidarności zawodowej wsparł nawet Sobieskiego podczas konfederacji szczebrzeszyńskiej z listopada 1672 r., faktycznie wymierzonej w jego królewskiego krewniaka, Michała Korybuta. Należy też pamiętać, że wszelkie możliwości oddziaływania na postawy wojska przez patronat Sobieskiego i wyższych oficerów (który też stanowczo przyćmił patronat króla i jego współpracowników takich, jak np. Szczęsny Potocki, Stanisław Koniecpolski czy Stefan Stanisław Czarniecki) były możliwe dzięki prawnym aspektom (umiejętnie zresztą rozgrywanym postanowień komisji lwowskiej z 1667 r. (której przewodniczył Sobieski), a obowiązywały w praktyce do 30 kwietnia 1673 r. Gdy po pogodzeniu się króla z opozycją wojsko koronne zostało na potrzeby komputu wojennego rozbudowane niemal trzykrotnie, Sobieski i jego stronnicy znacznie powiększyli liczbę wojsk bezpośrednio od nich zależnych. Sam hetmański pułk jazdy był dwukrotnie większy niż królewski (co za Jana Kazimierza nie miało miejsca), ponadto Sobieski wprowadził do wojska swoich „cywilnych” sojuszników – wojewodę kaliskiego Jana Opalińskiego oraz kasztelana poznańskiego Krzysztofa Grzymułtowskiego, którzy w kampanii chocimskiej stanęli na czele własnych pułków jazdy. Obaj zresztą byli związani z Wielkopolską, obszarem, na którym Sobieski nie cieszył się popularnością. Pytanie zatem czy nie odegrali oni pewnej roli w pozyskaniu chorążego poznańskiego Władysława Skoraszewskiego, osoby powołanej w 1672 r. do organizacji zaciągów powiatowych sejmiku średzkiego, siłom wrogim konfederatom szczebrzeszyńskim kierowanym przez Sobieskiego? Skoraszewski wyróżnił się w samej bitwie chocimskiej, a już niebawem później reprezentował hetmana wielkiego jako dwukrotny szef delegacji wojskowej wysłanej na konwokację i elekcję w 1674 r. Zadaniem deputacji wojskowych było wszak zapewnienie Sobieskiemu wpływu na elekcję, a w konsekwencji wyboru na tron własnej osoby. Patronat hetmański się zatem rozszerzał, zarówno o osoby, jak także o możliwość wpływania na kolejne obszary w Koronie. Sam Skoraszewski, gdy Sobieski był już Janem III, stawał na straży interesów królewskich, czym dowiódł nieformalnych związków z monarchą.

Przeistoczenie dotychczasowych form patronatu Sobieskiego w naturalny sposób musiało się dokonać po wstąpieniu dotychczasowego hetmana na tron. Generalnie patronat wojskowy samego monarchy oraz jego sojuszników (ale też adwersarzy), którzy w pierwszym dziesięcioleciu rządów nadal pozostawali blisko związani z królem, stanowił w zasadzie najważniejszą metodę wpływania przez Jana III na wojsko koronne. Król utracił bowiem systemowe uprawnienia, którymi dysponował jako hetman (np. sądownictwo wojskowe, kierowanie na leża, rozdział hiberny), ale dysponował za to możliwością prowadzenia polityki kadrowej za pomocą listów przypowiednich. Dużą rolę odgrywała tu współpraca z hetmanem polnym Jabłonowskim przeciw hetmanowi wielkiemu Dymitrowi Wiśniowieckiemu, który nie podzielał, przede wszystkim w latach 1677–1679, politycznych koncepcji króla, dlatego jego pozycja wynikająca z piastowania buławy większej stanowiła zagrożenie dla wpływów Jana III w wojsku. Podobną koncepcję monarcha chciał zastosować w 1683 r., gdy po awansie Jabłonowskiego na wakującą buławę większą (Wiśniowiecki zmarł w 1682 r.), hetmanem polnym został jeden z najwierniejszych i dość wpływowych stronników – Mikołaj H. Sieniawski. Jego śmierć w 1683 r. nie pozwoliła jednak wykorzystać go do szachowania poczynań Jabłonowskiego, dążącego do emancypacji spod wpływów króla. Kolejny hetman polny, który także zaliczał się do głównych stronników Sobieskiego, a w latach 1670–1672 był w zasadzie jego prawą ręką – Andrzej Potocki, nie wykazał się już większą aktywnością polityczną, starając się raczej zachować neutralność na polu polityki wewnętrznej. Temat nie jest jeszcze wystarczająco zbadany, wydaje się jednak, że na mniejsze zaangażowanie Potockiego wpływać mógł jego stan zdrowotny i związane z tym zmęczenie wielką polityką. Jest to na razie hipoteza, pewnym jest natomiast to, że po 1683 r. władza Jabłonowskiego nad wojskiem systematycznie się zwiększała.

W latach panowania Jana III jego patronat wojskowy przenikał się wzajemnie z patronatem Jabłonowskiego czy Sieniawskiego. Liczba wpływowych oficerów w wojsku zależnych od króla, a wcześniej od hetmana Sobieskiego z wolna się jednak wykruszała, co paradoksalnie nabrało tempa po kampanii wiedeńskiej. Zresztą, same działania wojenne 1683 r. miały duży wpływ na zmianę pokoleniową w wojsku, wielu bowiem starych i doświadczonych oficerów nie wytrzymało trudów kampanii i zmarło, jak chociażby sam Sieniawski. Jabłonowski, jako główny administrator armii miał większy wpływ na tworzenie nowego zaplecza niż król, przebywał on w końcu przy wojsku, trzymając rękę na pulsie. Król posiadał jednak pewne możliwości oddziaływania na wojsko. Istotną rolę w utrzymaniu wpływów w armii przez Sobieskiego, przy pomocy mechanizmów patronatu, powinny spelniać oddziały rodziny monarchy i tzw. gwardia komputowa. Jan III w tej materii kierował się rozwiązaniami stosowanymi przez Jana Kazimierza. Pułk królewski Sobieskiego, włącznie z wyodrębnionym po 1685 r. pułkiem królewicza Jakuba, i razem z oddziałami komputowej gwardii rodziny królewskiej stanowiły pokaźną cześć komputu koronnego. W latach 1677–1683, przy 12 150 etatach, tego typu jednostki stanowiły ¼ całości, zaś w 1686 r., przy trzykrotnie większym etacie, pułki jazdy i gwardia komputowa Sobieskich liczyły 20% całości. Był to bardzo duży procent wojska zależnego bezpośrednio od osoby króla – i w istotnym stopniu zależny od jego decyzji, choć jako oddziały komputowe podlegały one władzy hetmanów, czyli w pierwszym rzędzie Jabłonowskiego. Niewątpliwie kwestia, jak monarcha wykorzystywał oddziały należące do niego i jego rodziny w aspekcie utrzymywania wpływów w wojsku oraz wykorzystywania ich do prowadzenia swojej polityki, pozostaje nadal niezbadana, a zajęcie się nią, stanowi ważny postulat badawczy.

Analizując jednostki noszące imię monarchy nie możemy pominąć faktu, że za Jana III, po raz pierwszy od 1686 r., pojawiały się chorągwie JKM (husarska i petyhorska) oraz cały pułk jazdy monarchy w kompucie litewskim. Pozostaje pytanie jaki związek miało powstanie tego typu form organizacyjnych z kwestią zwalczania wpływów Sapiehów w wojsku litewskim, jak również na obszarze całego Wielkiego Księstwa? Wydaje się bowiem, że pułk królewski z rotami husarską i petyhorską miał takie same zadania, jak ten pod komendą pisarza litewskiego Aleksandra Hilarego Połubińskiego w dobie Jana Kazimierza, czyli zapewnienie monarsze kontroli nad częścią sił litewskich. Tym bardziej zasadne wydaje się zajęcie tym problemem, zważywszy na fakt, że w latach 1687–1696 dowódcą roty husarskiej JKM i całego pułku królewskiego w kompucie litewskim był Hrehory Antoni Ogiński, jeden z najbardziej zagorzałych przeciwników Sapiehów, który podjął z nimi bezpardonową walkę po śmierci Jana III, stając się jednym z przywódców republikantów i współautorem pogromu wojsk sapieżyńskich pod Olkiennikami w listopadzie 1700 r. Wydaje się zatem, że królowi udało się zainstalować własny patronat wojskowy na gruncie litewskim, który miał swój udział w upadku hegemonii Sapiehów na początku XVIII w.

W świetle poczynionych w historiografii ustaleń wiemy, że w czasach Sobieskiego osoby związane z wojskiem były angażowane do działalności politycznej. Brakuje na pewno opracowania tych kwestii w kontekście określonej strategii, tym bardziej na dogłębne zbadanie zasługuje problem sprawowania władzy przez Jana III w oparciu o środowisko wojskowe – i rola w tym system patronatu. Kolejnych badań potrzebuje aspekt potencjalnych profitów, które można było uzyskać w działaniach na rzecz króla czy na rzecz jego politycznych sojuszników. Fakt, że współpracownicy Sobieskiego promowali przed królem swoich protegowanych pokazuje np. list klienta Mikołaja H. Sieniawskiego i porucznika jego roty husarskiej – Nikodema Żaboklickiego. Pisał on do swojego patrona w 1676 r. z podziękowaniami za protekcję u króla w sprawie uzyskania urzędu chorążego bracławskiego. Obecnie znamy wiele pojedynczych przypadków z całego panowania Jana III, gdy wojskowi byli beneficjantami nadań, nie wiemy jednak czy były one elementem przyjętej przez dwór strategii budowania własnego zaplecza w wojsku i na prowincjach – i jakie też były tego efekty? Nierozpoznane pozostają w dalszym ciągu układy wewnętrzne w Rzeczypospolitej, przede wszystkim po 1683 r., dlatego nie do końca możemy zrozumieć specyfikę patronatu wojskowego tego okresu – i które patronaty się wzajemnie przenikały, które ze sobą rywalizowały, albo których współpraca i rywalizacja była tylko pozorna? Pytanie też czy wszystkie zależności powinniśmy rozpatrywać w kontekście wojskowych patronatów? Konfederacja wojskowa Piotra Bogusława Baranowskiego z lat 1696–1697 dowodzi przecież, że istniały w wojsku środowiska, które potrafiły promować ogólny interes żołnierzy w oderwaniu od możnych patronów, którzy za pomocą swojego patronatu długo nie potrafili zdobyć sobie wpływu na kierownictwo konfederacji i podporządkowanych mu żołnierzy. Z drugiej jednak strony wojsko koronne, zwłaszcza w latach 90. uległo istnej „prywatyzacji”, magnaccy oficerowie bowiem wykorzystywali swoje oddziały do pilnowania własnych majętności a nie do realizowania strategicznych planów dowództwa wojsk koronnych.  

Niewątpliwie zagadnienie patronatu wojskowego i wojskowej klienteli w czasach Sobieskiego stanowi wciąż wyzwanie dla historyków. Cieszy natomiast to, że coraz częściej prowadzone są badania cząstkowe, które pozwalają odkrywać kolejne fakty i pomagają zrozumieć funkcjonowanie pozasystemowych mechanizmów sprawowania władzy, jak patronat wojskowy, które miały ogromny wpływ na funkcjonowanie systemowych instytucji państwa, a które przez wiele dziesięcioleci nie były przez historyków zauważane.   

ZBIGNIEW HUNDERT, ur. w 1986 r. w Warszawie, doktor nauk humanistycznych w zakresie historii, od 2016 r. adiunkt na Wydziale Nauk Historycznych i Społecznych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Współredaktor serii Studia nad staropolską sztuką wojenną. Związany z seminarium prof. Mirosława Nagielskiego. Jego zainteresowania badawcze koncentrują się wokół polityczno-wojskowej historii Rzeczypospolitej w drugiej połowie XVII w., z naciskiem na czasy „królów rodaków” i zagadnienia ekonomii, patronatu wojskowego, organizacji amii i biografistyki wojskowej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*