Kampania wiedeńska Jana III Sobieskiego znalazła szerokie odbicie nie tylko w prozie diariuszowo-pamiętnikarskiej, kronikarskiej oraz epistolografii. Uświetnieniu wiktorii polskiego monarchy poświęcono dziesiątki utworów okolicznościowych, w większości panegiryków. Wedle wyliczeń Bolesława Klimaszewskiego (Jan III Sobieski w literaturze polskiej i zachodnioeuropejskiej XVII i XVIII wieku, Warszawa-Kraków 1981) „w gronie 26 pisarzy sławiących to zwycięstwo znaleźli się zarówno ci, których powiązania literackie z osobą Jana III datowały się znacznie wcześniej, jak i ich następcy, dla których dzieła poświęcone wyprawie wiedeńskiej stanowiły dopiero początek zainteresowań poczynaniami króla – wojownika”. Dalej zaś badacz stwierdził, iż „w ostatnich miesiącach 1683 i w całym 1684 powstało ponad 50 pozycji literackich, niejednakowej wprawdzie wartości i objętości, lecz poświęconych jednej osobie i jednemu wydarzeniu”. W tym miejscu pomijam obecność postaci Jana III w kręgu literatury i piśmiennictwa zachodnioeuropejskiego, gdzie również dostrzegano wagę zwycięstwa wiedeńskiego oraz pozytywnie pisano o panowaniu monarchy – w sumie do schyłku XVIII stulecia powstało na Zachodzie kilkaset dziełek, w których pojawiał się Sobieski (najwięcej na Półwyspie Apenińskim – ponad dwieście).

Natomiast zdaniem Juliusza Nowaka-Dłużewskiego (Okolicznościowa poezja polityczna w Polsce. Dwaj królowie rodacy, Warszawa 1980) całość materiału literackiego okresu odsieczy wiedeńskiej „układa się w dwie grupy gatunkowe: najwięcej jest utworów lirycznych, i to określonego charakteru, mniej epickich relacji wydarzenia”. Jak zauważył badacz, w tym kontekście interesujący okazuje się łaciński wiersz zatytułowany Vox clamantis in Deserto – dziełko poprzedzające kampanię wiedeńską, utrzymane w tonacji alegorycznej rozmowy między upersonifikowanym Głosem (Vox) a Polską, którą pragnie skłonić do wystąpienia przeciw „uniwersum hostem” czyli Turcji. Gdy strapiona Ojczyzna martwi się, jakie ma kroki przedsiębrać, Vox odpowiada, że promotorem sukcesu będzie Bóg, a ponadto Jan III: „ubique habetis Joannem, magnum ducem totius christiani tenis, cum quo manus fuerit Domini semper” – wielki wódz chrześcijaństwa, wspierany zawsze ręką Boga. Jak można mniemać, co podkreśla Nowak-Dłużewski, tekst stanowił rodzaj lirycznej propagandy, promującej ukonstytuowanie koalicji antytureckiej – Ligi Świętej tworzonej przez papieża z pomocą Austrii i Wenecji. Warto dodać za badaczem, iż w dziełku pobrzmiewa nuta krytycyzmu względem Brandenburgii oraz Francji.    

Pomnik konny Jana III w pałacu wilanowskim, ok. 1693, rzeźbiarz nieustalony na podstawie modelu Jerzego Eleutera Szymonowicza-Siemiginowskiego (?)

Wśród wielu drugorzędnych tekstów o tematyce wiedeńskiej, na które zwrócił uwagę Nowak-Dłużewski, na uwagę zasługuje kilka. Co istotne, kryterium waloryzacji tych zabytków literackich nie stanowi strona literacka, a bardziej rys dokumentarny, weryzm. I tak: o Wiedniu pisał anonim w dziele Opisanie potrzeby wiedeńskiej AD 1683 – zarysował wykaz strat wojsk sprzymierzonych; ponadto ks. Herman Drobiszewski Opisanie roku 1683 i oblężenia wiedeńskiego ze Selimem sułtanem czwartym przez Wezyra – literacka relacja posiada strukturę diariuszową, rekonstruuje dzień po dniu fazy oblężenia. Wypada wspomnieć nietuzinkowego poetę polskiego baroku, Jana Gawińskiego (napisał w roku 1680 poemat zagrzewający do walki z Turcją Clypeus Christianitatis to jest Tarcz Chrześcijaństwa).  W partii inicjalnej liryk kierował do monarchy pobudkowy apel: „My wierzem, / Że Cię Bóg przeciw niemu nam Cie dał puklerzem, / Jemu zgubą, nam zdrowiem. Ty, nasz Scypijonie, / Wielki Fabi, obroną swej masz być Koronie. […] / Ty dziedzictwo Lechowe z daleka i z bliska / Masz bronić mocą Twego i cnota paiża, / Z którego wyrok Boży, gdy rzecz swą zaczyna, / Mnie pod nogi twe upaść z muzą napomina”. Także Stanisław Chrościński wydał panegiryk Trąba wiekopomnej sławy i pamięci Najjaśniejszego i niezwyciężonego Jana III… wiedeńską i parkańską oraz z Turczynem Wiktoryną opiewające. Tekst obejmuje sto kilkanaście oktaw prezentujących alegoryczne zmagania między chrześcijanami (orły) a ptactwem podlejszego gatunku (wyznawcy islamu). Pod Wiedniem był też dworzanin Jana III Jakub Kazimierz Rubinkowski, który pozostawił po sobie szereg panegiryków. Wśród nich najbardziej apologetyczny okazuje się monumentalny utwór Janina zwycięskich tryumfów dziełami i heroicznym męstwem Jana III króla polskiego na marsowym polu najjaśniejszy…(Poznań 1739). Warte odnotowania jest też dziełko profesora matematyki Akademii Zamoyskiej Jana Stanisława Niewieskiego zatytułowane Opisanie wierszem klęski Turków pod Wiedniem (druk w kalendarzu za rok 1685). Autor stosuje konceptystyczne zestawienie Jana III z biblijnym Mojżeszem oraz Aleksandrem Wielkim: „Sameś wszędy nadjeżdżał, dodając ochoty, / Doszedłeś Aleksandra Wielkiego z tej cnoty, / Czujno, mądrze, odważnie traktując te rzeczy, / Świat ci to musiał przyznać, żeś monarcha grzeczny”. Z utworów łacińskich o kampanii wiedeńskiej warto za Juliuszem Nowakiem-Dłużewskim wymienić Jana Wojciecha Janickiego Io trumphale…, Wojciecha Bartochowskiego Fulmen orientis Joannes III…, Jakuba Boczyłowica Sarmatia laureata i zwłaszcza – drukowaną w Wenecji i niezwykle popularną na Zachodzie – Sobiesciadę Jędrzeja Wincentego Ustrzyckiego, będącą monumentalną (ponad 4 tysiące heksametrów) pochwałą biografii Sobieskiego (od narodzin po Wiedeń). Nieco słabszy literacko był poemat Viennis autorstwa Jana Damascena Kalińskiego. Na zakończenie tego wyliczenia warto też wspomnieć o barokowej pisarce Annie Zbąskiej ze Stanisławskich, autorce wierszowanego pamiętnika Transakcyja albo opisanie całego życia jednej sieroty. W trenie numer 72 opisała ona triumf wiedeński, w trakcie którego umarł jej trzeci mąż – Zbąski („Jużby dalej nie wytrzymał / Wiedeń, co się dotąd trzymał; / Leć już odetchnęli sobie, / Co być spodziewali w grobie. / Wiwat już wszyscy wołają, / Salwatorek nazywają / Króla, co deliberował, / Jakby ich życiem darował”).

Niewątpliwie najwięcej dla utrwalenia sukcesu Jana III Sobieskiego pod Wiedniem uczynił Wespazjan Kochowski, uczestnik wyprawy i historiograf królewski. Jego zamiarem było stworzenie epopei w oktawach – najkunsztowniejszej odmianie stroficznej – czczącej sukces polskiego oręża, a zwłaszcza Jana III. Mowa tu o utworze Dzieło Boskie albo Pieśni Wiednia wybawionego i inszych transakcyjej wojny tureckiej… (1684). Dziełko w zakresie kreacji panegirycznej wzorowane było na Jerozolimie wyzwolonej T. Tassa. Na barokowej epopei wzorował się, kreując dwa plany rozpatrywania historii: doczesny (ziemski) oraz metafizyczny (przeciwstawienie się siłom szatańskim utożsamianym z armią turecką). Ostatecznie Kochowskiemu starczyło sił na pierwszą pieśń, w której wysławił monarchę. Kłopoty rymopiskie zawarł w zwrocie Do czytelnika, twierdząc iż zarzucił już poezję na rzecz prozy historycznej („Nie mam w zwyczaju na świat podawać jakichkolwiek lukubracyj moich kwapionego konceptu partum; bo mimo to, żem conscius nieudolności własnej, dawnom już abdykował poesim polską, moję niegdy w młodym wieku zabawę ad interim annalibus patrii poświęciwszy pióro”). Mowa tu zatem o braku wiary w swój talent wierszopiski, który poeta chciał przełożyć na deskrypcję „na wszytek świat sławnej Jego Królewskiej Mości Pana naszego miłościwego wiktoryję”. Autor Dzieła Boskiego… podejmuje się zadania opisu wydarzeń w mowie wiązanej z uwagi na to, by uzupełnić brak pochwały zwycięstwa w języku narodowym. Dalej w zwrocie do czytelnika następuje zestawienie Sobieskiego z Gotfrydem z Bouillon (stąd aluzja do Tassa). Paralela z wyprawami krzyżowymi stanowi jeden ze składników heroizacji czynów Sobieskiego i jego armii. Monumentalizacja sukcesu dokonuje się zarazem poprzez wyzyskanie wzorca epiki wysokiej, to jest eposu: nie tyle jednak jego odmiany homeryckiej i wergiliańskiej, ile Lukanowej (mowa o Farsaliach Lukana, w których zarysował konflikt pomiędzy Cezarem a Pompejuszem 49-47 p.n.e.).

Różnica między odmianami eposowymi zasadzała się przede wszystkim na tym, że Lukan opiewał dzieje sobie współczesne (Homer i Wergiliusz sięgali do zamierzchłej przeszłości, wprowadzając ogromny dystans czasowy), ograniczając wszakże element cudowności obecny w eposach homeryckich. Co istotne, nowoczesna odmiana eposu respektowała szereg składników gatunku: sceny bitewne, szeregi pojedynków, oracje bohaterów, rozległe opisy wojsk i pojedynczych bohaterów. Dla wykreowania pozytywnego wizerunku polskiej armii wespół z jej wodzem miał Kochowski wzorzec bliższy czasowo, a mianowicie dzieła epickie Samuela Twardowskiego – przede wszystkim epos biograficzny Władysław IV oraz Wojnę domową, ponadto Wacława Potockiego Wojnę chocimską. Warto zwrócić uwagę na paralelę formuł tytułowych poematu Piotra Kochanowskiego (Gofred abo Jerozolima wyzwolona) a Wespazjana Kochowskiego Dzieło Boskie albo Pieśni Wiednia wybawionego. „Wybawienie” Wiednia analogiczne do „wyzwolenia” Jerozolimy dokonuje się za sprawą rycerstwa chrześcijańskiego, dowodzonego przez namaszczonych przez Boga wodzów.

Poeta inicjuje narrację deskrypcją przygotowań do wojny, czemu sprzyjają życzliwe niebiosa. Z kolei siły piekielne wspierają Turków, dążących do unicestwienia chrześcijaństwa. Przeniesienie sensu konfliktu na plan metafizyczny (walka dobra ze złem) służyła nobilitacji wydarzeń doczesnych. W tej perspektywie Sobieski stawał się mężem opatrznościowym, uwalniającym Europę od zalewu potęgi otomańskiej. Jak można mniemać, zamierzeniem Kochowskiego było przedstawienie wojny z Turcją na przestrzeni dłuższego czasu – pieśń pierwsza dotyczyła kampanii wiedeńskiej (poselstwo Waldsteina, wymarsz wojska, bitwa pod Wiedniem i spotkanie z cesarzem Leopoldem) – tytuł całości zawiera informację, że będzie w dziele mowa też o „inszych transakcyjach” wojennych. Ostatecznie Kochowski nie rozwinął poematu i poprzestał na pieśni pierwszej, która w tej postaci okazuje się epinikionem – pieśnią pochwalną zwycięstwa i Sobieskiego.

Laudacja Jana III modelowana jest nie tylko poprzez eksponowanie roli wodza, czyli deskrypcję czynów i decyzji monarchy. Ważną rolę parenetyczną stanowi przedmowa, w której poeta zwraca się do syna króla – Aleksandra, ukazując cnoty ojcowskie:

 

Najaśniejszemu Panu a Panu Aleksandrowi z łaski Bożej Królewiczowi Polskiemu
autor zdrowia dobrego życzy

I
Do kogóż słuszniej obrócić się miały
Wybawionego Wiednia moje rymy,
Jeno do ciebie, wielkiego, wspaniały
Rodzica synu, następco estymy,
Cny królewicze. Ty, choć niedojrzały
Wiekiem, już gromisz tureckie olbrzymy,
Samym imieniem straszny. Cóż gdy w pole
Ruszysz — o zadrży Konstantynopole!

II
Poznać i w dziatkach, z których będą męże,
Wynika na wierzch czerstwość przyrodzona;
Czaczkiem go nie tul, ale daj oręże,
Zaraz Achilla uwodzi Bellona.
Jeszcze w kolebce Annibal gniótł węże,
Choć młodo, poznać z humoru Katona,
Aleksandrowi należyta chwała,
Że przed inszymi dosiadł Bucefała.

III
Lecz na cóż dawne wzbudzać kawalery,
Co późnym wiekom pobudką do cnoty?
Dość, żeś ojcowskiej żywy abrys cery
Wstępując w jego chwalebne przymioty.
Ty, da Bóg, z nim wraz tureckiej Chimery
Strącisz poroże, a wróciwszy złoty
Wiek chrześcijaństwu, ku jego pociesze,
Z znakami pójdziesz ku arabskiej Mesze.

IV
Nadzieja w Bogu, iże w jego ślady
Wstąpisz i z chuci, i prawem dziedzicznym,
Jego cię ze snu obudzą przykłady,
Które przeczytasz w wierszu heroicznym,
Abyś tym wzorem turskie Enkelady
Na upad konał bojem ustawicznym,
A tak Ottoman tę będzie miał chlubę,
Z rąk Aleksandra, iże odniósł zgubę.

Waszej Królewskiej Mości Pana Mego Miłościwego
uniżony sługa Wespazyjan Kochowski z Kochowa, dworzanin J. K. M.

 

Uogólnienie wiedeńskich wypadków następuje poprzez wprowadzenie dystansu czasowego (pamiętajmy wszakże, że do momentu wydania dzieła minęło raptem kilka miesięcy od samej wiktoryi), dystansu zatem sztucznie budowanego, by wzorzec rycerza chrześcijańskiego, pogromcy Turka Sobieskiego na tyle się już ucukrował i okrzepł, by pełnić funkcje wychowawcze. Perswazyjny charakter zwrotu do Aleksandra nie budzi wątpliwości – ma naśladować i rozwijać/pomnażać sukcesy ojca w celu unicestwienia Porty.

Samą narrację Kochowski rozpoczął apostrofą do Muzy Klio – mającej upamiętniać czyny monarchy. W dalszych oktawach pogańska Muza zostaje zastąpiona Matką Boską, wszak poeta opisuje wojnę chrześcijańską i głównego herosa (miles christianus) Jana III:

 I

Możnego Króla wiekopomne dzieła
Ojczystym rymem wspomni, Klijo chętna,
Które lub sława światu ogłosiła,
Jednak potomność niech będzie pamiętna,
Jako posoki bisurmańskiej siła
Z jego przywodu leje szabla skrzętna,
Kędy przeszedszy Odry i Dunaje
Piorunem wojny poganom się staje.

II

Klijo, nie ty, co w dwójwierzchym Parnasie
Pierwsza przodkujesz w dam dziewiętnych gronie,
A doświadczonych głów przy mądrej prasie
Otaczasz wieńcem wawrzynowym skronie;
Ale ty, Panno, któraś Boga w czasie
Zrodziwszy, siedzisz w gwiaździstej koronie,
Ty mi bądź Klijo, ty mi w tym usiłku
Dodaj słów Panno, dodaj i posiłku.

III

Idzie tu o cześć, idzie i o wiarę
Syna Twojego, nam drogie klejnoty,
Które, kiedy by Turczyn przebrał miarę
W swej nadętości, nie uszły sromoty.
Zniósłby w świątnicach bezkrewną ofiarę
I katolickich obrzędów prostoty,
A na to miejsce tyran rozdrażniony
Wprowadziłby nam brzydkie zabobony.

IV

O nie dopuścisz! aby kiedy twoje
Dziedzictwo burzył naród ten wszeteczny;
Uprosisz ducha zgody, a na boje
Serce odważne i umysł stateczny,
A uśmierzywszy wnętrzne niepokoje
Chrześcijańskimi między pany wieczny
Skojarzysz związek. Niechaj co się kłócą
Z sobą, te siły na Turki obrócą.

 

 

Podkreślenie rangi monarchy polskiego dokonuje się nie tylko poprzez wpisaną w jego cechy charakteru aksjologię wartości (cnota wiary jest bez wątpienia nadrzędna). Otóż funkcje laudacyjną pełni także opis spotkania Jana III z cesarzem, który nazywa Sobieskiego „obrońcą całego chrześcijaństwa”. Odpowiedź polskiego monarchy kładzie nacisk nie tyle na męstwo, ile Bożą Opatrzność, która dokonała tego cudu. Pogłos takiego właśnie przekonania Jana III odnajdujemy w jego słynnym liście o zwycięstwie: „Bóg i Pan nasz na wieki błogosławiony dał zwycięstwo i sławę narodowi naszemu, o jakiej wieki przeszłe nie słyszały”. Czyli tytułowe „dzieło Boskie” stanowi poniekąd kalkę ideową przekonań samego monarchy – rycerza Chrystusowego. Kochowski wykreował scenę spotkania władców zgodnie z ideą pokoju i zgody, sankcjonującej możliwość ostatecznego pokonania „półksiężyca”:

CIV

Tu pierwszy cesarz w paludament strojny,
Słowy przywita gościa poważnymi:
Witaj, o Królu, tak chwalebnej wojny
Możny zwyciężco z Sarmatami twymi
I któryś zdrowia, i głowy dostojnej
Nie chronił dla nas i rakuskiej ziemi,
Aleć nie tylko austryjackie państwo,
Lecz zaszczyciłeś całe chrześcijaństwo.

CV

Po Bogu tobie, wielki kawalerze,
Ten dank należy, że wezyr złamany.
Tyś bowiem jeden miecz twój gwoli wierze
Mężny przypasał na same pogany;
Przez cię Krzyż Pański podwyższenie bierze,
Dotąd od Turka sromotnie deptany,
Których odważnych prac twoich i chęci
Wieczne w sercu mym wyryte pieczęci.

CVI

Na które słowa odpowie wspaniały
Król cesarzowi obłapiwszy mile;
Co w oczach świata niedawno się stały
Cuda, wprzód Boskiej trzeba przyznać sile,

Który zgniótł naród pyszny i zuchwały
I jako rózgą rozpędził motyle;
Potem cesarzu nigdy nie zwalczony
Twej to czułości dziełem i fortony.

CVII

Nam jeżeli część jaka się okrawa
Pracy i sławy z tak krwawego boju,
Wszytka się spólną z chrześcijaństwem stawa,
Dla beśpieczeństwa wiernych i pokoju.
Wreszcie jeżeli jeszcze co zostawa
I zdrowie, i krwie by w ostatnim znoju,
Odważemy to. Dla prawdziwej wiary
Niestraszny ogień, działa, miecze, mary.

 

Sakralizacja zwycięstwa wiedeńskiego obecna jest także w Psalmodii polskiej (1695) W. Kochowskiego. Co istotne, w stylizowanym na starotestamentowe psalmy zbiorze akcent przesunięty jest z monarchy na samego Boga, zwycięzcę zajadłego bazyliszka oryjentalskiego. Pochwała Jana III obecna jest w Psalmie XXVII, gdzie czytamy o dobrym czasie panowania nad Rzeczpospolitą: „najjaśniejszego Jana III, który jest człowiekiem od Boga posłanym: aby nademdloną dźwigał Sarmacyją”. Pokonanie potęgi tureckiej pod Wiedniem uchwytne jest także w innych psalmach. W finalnym Psalmie XXXVI – stylizowanym na biblijny Psalm 90 – dostrzec można sakralizację konfliktu Rzeczypospolitej z Portą. Jak czytamy w tytule utworu, boska opieka uchwytna była szczególnie „teraz, podczas walnej wojny tureckiej”. Warto dodać, iż Kochowski przesunął w całym cyklu psalmicznym akcent z działalności człowieka na rzecz wyroków Opatrzności. Polska armia realizować ma właściwie boski plan unicestwienia wojsk tureckich. Najpełniej tę perspektywę ujawnia Psalm XXIV, będący wykładnią sensów wiktorii wiedeńskiej (rola Sobieskiego została pomniejszona w stosunku do perspektywy religijnej):   

 

PSALM XXIV

VENITE EXULTEMUS DOMINO PS 94

PAMIĄTKA ODSIECZY WIEDNIOWI DANEJ R. P. 1683 DNIA 13 SEPTEMBRA

  1. Pódźcie, radujmy się Panu, śpiewajmy Bogu Zbawicielowi naszemu, uprzedźmy oblicze Jego z dziękczynieniem: a przez pieśni i hymny wychwalajmy niewysłowioną dobrotliwość Jego.
  2. Albowiem Pan jest Bóg wielki, który czyni wszytko z nizczego: i Król możny, który z ostatniej toni zgubionych wyratować może.
  3. Ten cię, zdesperowany Wiedniu, wydrze z ręki olbrzyma za garło cię trzymającego: i zrazi krwawą bestyją, paszczękę na cię rozdzierającą.
  4. Który Konstantyna upewnił w znaku krzyża o zwycięstwie: ten i tobie pewne hasło daje, że w tymże znaku prędkiego dostąpisz wybawienia.
  5. Podnieś oczy twoje na góry: a tam ujrzysz gęste chorągwie, z tym znamieniem w posiłek ci idące.
  6. Rzuć wzrokiem, ile można, na niebotyczne, drzewami okryte skały: z których wielkim pędem wylatują mężni orłowie na wybawienie twoje.
  7. Już, już Kara Musztafa, libickiego lwa szczenię, zajrzawszy krzyża, trwożyć sobą poczyna: i ono Lucyperowej pełne pychy serce zbierać każe namioty!
  8. Już odjął świetną od zawoju forgę: czy że się w drogę gotuje, czy głowę ułatwiając, po którą niezadługo stambolskie emiry przyjdą.
  9. Baszów i bellerbejów hucznych tchórz obleciał: co żywo w drogę, gdy już ciężkie bazary w srogim zamieszaniu nazad uchodzą.
  10. Działa i kartany ich nie huczą, ale wyją: a wyrzucona minami ziemia na nichże leci, chcąc pogrześć jeszcze żyjących.
  11. Więc co wskok, obleżęńcy, pódźcie i upadajcie przed tronem Najwyższego: dziękujcie Panu, który was stworzył, i wielbiejcie Go, który wam i teraz powtórnie daje zbawienie.
  12. Dziś jeno głos odsiecz niosących usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych bojaźnią: ale wdzięczni ratunku do nieba ręce podnoście.
  13. Wypadajcie, młodsi, i kto broń w ręku uniesie, na zdjęte strachem nieprzyjacioły: a wy, starcy i z niebitną gawiedzią po blankach murów tryumfalny hymn zaczynajcie.
  14. I uczyńcie okrzyk wesoły, jako po wygranej bitwie: i niech publicznej radości ogniami Stefanowa wieża rozjaśnieje.
  15. Tak, jak czasu Solimanowego od Wiednia odwrotu: gdzie także ojcowie waszy doznali pomocy Pana Zastępów.

Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Ś. etc.

 

Nie ma wątpliwości, że zachowane teksty literackie zdecydowanie promują sukces polskiego oręża pod Wiedniem, a zwłaszcza Jana III Sobieskiego. Jego wizerunek ulega monumentalizacji, nabiera rysów heroicznych, niekiedy wręcz nasyconych elementami sacrum. Rozmiary i znaczenie sukcesu kampanii wiedeńskiej zasługiwały wszakże na takie upamiętnienie. Niezależnie bowiem od konwencji panegirycznych, jakie przywoływali prawie wszyscy literaci opiewający to wydarzenie, było ono kluczowe dla dalszych losów Europy i zatrzymania ofensywy islamskiej na kontynencie europejskim.

Na koniec warto sięgnąć po ustalenia przywoływanego wcześniej J. Nowaka-Dłużewskiego, który w swej pracy dostrzegł kilka barokowych utworów negatywnie waloryzujących kampanię wiedeńską i postawę Sobieskiego. Jak zauważył badacz, krytycznie o polityce Sobieskiego wypowiadał się Wacław Potocki w Moraliach i Ogrodzie fraszek. Linia deprecjacji nie tyle może uderzała w samego monarchę, ile szerzej – całą politykę dworu. Potocki, niechętny Rakuszanom, nie znajdował sensu politycznego w przelaniu krwi pod Wiedniem. W epigramacie Przyjaźń pogańska krytycznie ocenił współpracę francusko-turecką oraz wskazał na radość Porty z kłótni monarchów chrześcijańskich. Z kolei we fraszce Powrót z Węgier wojsk obu drwił z pościgu za Turkami: „Rozgromiwszy w Rakuszech Polacy Połańce, / Sraczki, a Litwa z Węgier nawiozła nam france. / Którą by z tych obierać, powiedzcie doktorzy? / Ja wolę francę: sraczka i śmierdzi, i morzy”.

 

Prof. dr hab. Piotr Borek zatrudniony w Katedrze Literatury Staropolskiej i Oświeceniowej (w Instytucie Filologii Polskiej Uniwersytetu Pedagogicznego im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie). W kręgu zainteresowań badawczych mieszczą się: staropolskie pamiętnikarstwo, barokowe piśmiennictwo użytkowe oraz literatura okolicznościowa i epika, edytorstwo tekstów dawnych, dzieje i kultura mniejszości etnicznych i narodowych. Autor stu kilkudziesięciu publikacji.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*