Mapa Rzeczpospolitej w dwóch częściach, 1692, Vincenzo Maria Coronelli. Ze zbiorów Muzeum w Wilanowie.

Z 29 na 30 stycznia 1676 roku, mając 47 lat, zmarł nieoczekiwanie car Aleksy Michajłowicz, drugi przedstawiciel dynastii Romanowów, która powoli w samej Rosji, jak i na arenie międzynarodowej, umacniała swoją obecność i prestiż. W okresie rządów trwających blisko 31 lat udało mu się przezwyciężyć kryzys oraz odbudować autorytet władzy carskiej. Na  jego panowanie przypadły wojny z Rzeczpospolitą Obojga Narodów, Szwecją i Turcją. Polityka wewnętrzna cara i jego otoczenia przyczyniła się do buntów: Miedzianego i Solnego. Do wystąpień czerni i ludzi posadzkich doszło w Solwyczegotsku, Ustiugu, Kursku, Woroneżu, Nowogrodzie Wielkim, Pskowie i na peryferiach państwa. Pod koniec panowania wybuchło groźne powstanie Stiepana Razina. Na jakiś czas Rosja uwikłana została w wielki spór ideologiczny wywołany reformą Cerkwi patriarchy Nikona. Okres rządów Aleksego Michajłowicza historiografia rosyjska oceniała jednak pozytywnie. Podkreślano, że pozostawił kraj uporządkowany pod względem prawnym i administracyjnym, znacznie powiększony terytorialnie, otwierający się powoli ku zachodowi Europy.

W okresie panowania tego władcy istotnej zmianie uległy stosunki polsko-rosyjskie. Decyzja Soboru Ziemskiego z 1653 roku o przyłączeniu Ukrainy do Rosji (województwa bracławskiego, czernihowskiego i kijowskiego) oznaczająca złamanie pokoju wieczystego zawartego z Polską w 1634 roku była przyczyną wojny polsko-rosyjskiej, która przez kilkanaście lat, od 1654 roku, mocno absorbowała zarówno jedną, jak i drugą stronę. Celem Rosji był Smoleńsk, Siewierszczyzna z Czernihowem „[…] słowem wszystkie zamki i ziemie, które odpadły od Moskwy za dni Zygmunta III i Właysława IV”. Przerwana w 1656 roku rozejmem w Niemieży pod Wilnem wojna, wznowiona została w 1658 roku. Rozejm w Niemieży, podpisany w trakcie wojny Rzeczypospolitej ze Szwecją w historii wzajemnych relacji, przewidywał po raz pierwszy pewne ustępstwa ze strony polskiej na rzecz Rosji. Jan Kazimierz podkreślał, że pokój z Moskwą „[…] potrzebniejszy rozumiemy niż ze Szwedami i zawrzeć go koniecznie chcemy”. Na mocy rozejmu obie układające się strony zobowiązały się współdziałać w wojnie przeciw Szwecji. Zgodzono się także, aby po śmierci Jana Kazimierza odbyła się elekcja cara na tron Polski, który po objęciu rządów miał podpisać pakta konwenta i kontynuować dotychczasową politykę zagraniczną państwa polsko-litewskiego. Słusznie jednak zauważono, że poza sojuszem wojskowym, zbyt wiele było spraw, które dzieliły oba państwa, aby rozejm mógł przetrwać nieco dłużej.

Mapa Rzeczpospolitej w dwóch częściach, 1692, Vincenzo Maria Coronelli. Ze zbiorów Muzeum w Wilanowie. Cz.1 Polska Zachodnia

 

coronelli_mapa
Mapa Rzeczpospolitej w dwóch częściach, 1692, Vincenzo Maria Coronelli. Ze zbiorów Muzeum w Wilanowie. Cz.2 Polska Wschodnia

 

 

Mimo że Aleksy Michajłowicz, wznawiając wojnę z Polską, robił wszystko, aby w zmaganiach z Rzeczypospolitą zapewnić sobie zwycięstwo, nie dążył do nadmiernego osłabienia państwa polsko-litewskiego. Obawiając się zarówno Szwecji, jak i Turcji, liczył się z możliwością aliansu i polubownego załatwienia trudnych i spornych kwestii. W Rzeczpospolitej sojusznika Rosji widzieli także bliscy współpracownicy cara Aleksego, jak na przykład pochodzący z Pskowa kierownik prikazu poselskiego Atanazy Ordin-Naszczokin. Przewodniczył on „wielkiemu poselstwu”, które w latach 1662-1663 przebywało w Polsce i prowadziło rozmowy z królewskimi dyplomatami. Ich apogeum przypadło na spotkanie stron we Lwowie w 1663 roku. Choć długie, kontrowersyjne rozmowy nie przyniosły żadnych poważniejszych decyzji, Zbigniew Wójcik nie traktował ich jako bezowocnych, uważając, że stanowiły istotny etap w dalszych rokowaniach. W pismach ulotnych przeciągające się rokowania nazywano natomiast „bezsensownymi”, prowadzonymi przez „niemądre głowy”. Przedłużające się bezowocne rokowania postanowiła wykorzystać strona polska. Próba siłowego rozstrzygnięcia przez Rzeczpospolitą kwestii ukraińskiej zakończyła się jednak niepowodzeniem. Wyprawa Jana Kazimierza na Zadnieprze na przełomie 1663/1664 nie przyniosła spodziewanych sukcesów. Według Adama Kerstena planowano wówczas nie tylko zajęcie lewobrzeżnej Ukrainy, ale i uderzenie w głąb posiadłości rosyjskich z zajęciem Moskwy włącznie oraz podyktowanie carowi korzystnego dla Rzeczypospolitej pokoju. Z pomocą Aleksemu przyszli Kozacy. Na Ukrainie lewobrzeżnej umocnił się jego zaufany hetman Iwan Brzuchowiecki. Podział Ukrainy na dwie części, nieuznawany przez stronę polską, pozostał faktem dokonanym. Tatarzy krymscy, na których pomoc liczono, zawiedli. Możliwość zbrojnego pokonania Rosji w obliczu trudności wewnętrznych, wybuchu rokoszu Lubomirskiego, stała się niemożliwa. Zmusiło to Jana Kazimierza do powrotu do negocjacji. Zaakceptowała to strona rosyjska, której w końcowej fazie rozmów przewodniczył ponownie Ordin Naszczokin. 30 stycznia 1667 roku, po długich pertraktacjach w Andruszowie, na 13 i pół roku podpisano rozejm. Na mocy jego postanowień w ręce rosyjskie przeszły ziemie: smoleńska, czernihowsko-siewierska i Zadnieprze. Kijów przez dwa lata miał pozostawać we władaniu Rosji, a po tym czasie miał być zwrócony Polsce. Praktycznie jednak rosyjskim pozostał na zawsze. W rozejmie przewidziano wspólne wystąpienie przeciw Turcji oraz gwarancje dla katolików w Rosji i prawosławnych w Polsce. Magnatom i szlachcie polskiej, która utraciła swoje posiadłości na Zadnieprzu, Aleksy Michajłowicz zobowiązał się wypłacić milion złotych polskich w dobrej monecie. Rekompensata dotyczyła także Sobieskich, których dobra przeszły w ręce Rosji.

Zawarcie traktatu andruszowskiego nie spotkało się z aprobatą ze strony szlachty. Niektóre sejmiki, licząc na pomoc wojskową w wojnie z Turcją, jednak opowiedziały się za umocnieniem rozejmu z Rosją. Sejmik łomżyński, dla przykładu, krytycznie nastawiony do Porty, proponował utrzymanie zapisanych w traktacie zobowiązań. Odmienne stanowisko zajął sejmik różański. Według zgromadzonych na nim przedstawicieli szlachty Moskwicin „[…] nigdy nam pakt nie dotrzymuje i nie można mu ufać”. Ponadto niezadowoleni byli egzulanci, którzy po utracie posiadłości na rzecz Rosji, znaleźli się w trudnej sytuacji życiowej.

Dla Rzeczypospolitej Andruszów oznaczał załamanie się mocarstwowości, a także klęskę w jej polityce wschodniej. Począwszy od tej daty olbrzymie obszary wschodnie zamieszkałe przez ludność niepolską, w większości prawosławną, stopniowo odpadały od państwa polsko-litewskiego. W następstwie traktatu Rzeczpospolita wyeliminowana została z rywalizacji o przewagę w Europie północno-wschodniej. Abdykacja Jana Kazimierza 16 września 1668 roku zamyka okres burzliwych wydarzeń, które przyniosły Rosji znaczny sukces w zmaganiach ze swym zachodnim sąsiadem.

Elekcja nowego władcy w trudnej sytuacji zarówno wewnętrznej, jak i zewnętrznej miała niezwykle burzliwy przebieg. Wśród pretendentów do tronu polskiego pojawiło się kilku kandydatów, między innymi zgłoszony przez Aleksego Michajłowicza najstarszy jego syn Aleksy. Poselstwa rosyjskie na przełomie 1667/1668 podróżujące po dworach europejskich świadczą, że w Moskwie kandydaturę tę traktowano poważnie. W Polsce nie wzbudziła ona jednak większego entuzjazmu. „Gdyby Moskal został królem polskim – pisał młody Wilhelm Leibnitz –czyż możemy pomyśleć, że inni chrześcijanie będą siedzieli spokojnie z założonymi rękami?… Otworzy się droga dla barbarzyńców aż do wnętrza Europy”.

Wybór na króla w czerwcu 1669 roku Michała Korybuta Wiśniowieckiego nie przyniósł zmian w relacjach polsko-rosyjskich. Waśnie wewnętrzne, opozycja antykrólewska sprzyjały natomiast umocnieniu rządów rosyjskich na lewobrzeżnej Ukrainie. Odnowiony z Rosją w 1670 roku rozejm okupiony został pozostaniem Kijowa w rękach carskich. W stosunkach z Rosją Wiśniowiecki w 1672 roku uzyskał co prawda iluzoryczną obietnicę pomocy w wojnie z Turcją, ale za cenę potwierdzenia postanowień traktatu andruszowskiego. Rosja ograniczyła swoją postawę do ostrzeżenia Stambułu, że atak na Rzeczpospolitą przyniesie przeciwdziałanie wojsk rosyjskich, czego jednak z powodu wewnętrznych trudności tego państwa na dworze sułtańskim nie odbierano na serio.

Prohabsburska polityka Michała Korybuta Wiśniowieckiego doprowadziła w ostateczności do wojny z Turcją, w której trakcie wojska sułtana Mehmeda IV i wspierające go siły chana krymskiego Selim Gireja zdobyły Kamieniec Podolski, zajęły Podole oraz prawobrzeżną Ukrainę. Zdobycze tureckie ugruntowane zostały haniebnym traktatem w Buczaczu 18 października 1672 roku. Śmierć króla 10 września 1673 roku, w przeddzień zwycięstwa Sobieskiego nad Turkami pod Chocimiem, przyniosła koronę królewską pogromcy paszy Huseina – Janowi Sobieskiemu. Dzięki sukcesom odniesionym w walkach z Turkami, talentowi dowódczemu, bogatej osobowości, 19 maja 1674 roku został on obrany królem Polski. Na tronie, jak pisał Władysław Konopczyński – zasiadł „[…] człowiek wyższy nad całą generację, aczkolwiek nie wyprzedzający epoki […] Każdy musi przyznać, że godniejszego Piasta nie mogła Rzeczpospolita wyszukać w 1674 roku”.

Na panowanie Sobieskiego w Polsce przypadają ostatnie lata rządów Aleksego Michajłowicza (zmarłego 29 stycznia 1676 roku), a później jego dzieci – Fiodora Aleksiejewicza, regentki Sofii Aleksiejewnej, Iwana Aleksiejewicza i syna z drugiego małżeństwa Aleksego – Piotra Aleksiejewicza. Normalizacja stosunków z Rosją w założeniach Sobieskiego miała przynieść Rzeczypospolitej wzmocnienie koalicji antytureckiej oraz odzyskanie utraconych wcześniej terytoriów, zwłaszcza prawobrzeżnej Ukrainy i Podola. Nie zwlekając zbyt długo, jesienią 1674 roku król zdecydował się na wznowienie działań wojennych z Portą. Liczył mocno na współdziałanie z Rosją. Wiadomość przekazana przez rezydenta polskiego w Moskwie, Piotra Świderskiego, jakoby car ruszył na wojnę z Turkami, okazała się nieprawdziwa. Poza zdobyciem Baru i Bracławia oraz kilku drobnych obozów nieprzyjaciela, nie udało się królowi rozbić większych sił tureckich, które wycofały się za Dniestr. W gronie polityków rosyjskich zabrakło wówczas Ordina Naszczokina, zwolennika polsko-rosyjskiej współpracy, który wielokrotnie, jak to wspomina w swoim diariuszu Jan Antoni Chrapowicki, nawoływał obie strony do współdziałania. Carska niełaska, która go spotkała, spowodowała, że pozbawiony został funkcji kierownika prikazu poselskiego i zamknięty w klasztorze jako starzec Antoni.

Polityka rosyjska wobec Rzeczpospolitej wypracowana w czasach Aleksego Michajłowicza kontynuowana była przez jego syna Fiodora Aleksiejewicza, który w chwili śmierci ojca liczył zaledwie 14 i pół roku. Podobnie jak jego siostra Sofia znał on język polski i łacinę. Ich znajomość wyniósł dzięki swemu nauczycielowi pochodzącemu z Białorusi, związanemu z Akademią Kijowsko-Mohylańską, jedyną wyższą uczelnią w Europie Wschodniej. Brak politycznych doświadczeń nie przeszkodził Fiodorowi w prowadzeniu konsekwentnej polityki polegającej na przedłużaniu na krótkie okresy rozejmu bez konkretnych obietnic co do bliskiej współpracy. Co do zwrotu Polsce Siewierszczyzny, Smoleńska i Ukrainy lewobrzeżnej posłowie rosyjscy wysyłani przez cara z Moskwy nie chcieli rozmawiać. Posłów Sobieskiego negocjujących w Moskwie zbywano nic nieznaczącymi obietnicami lub też niewielkimi ustępstwami. Tak było w 1678 roku w trakcie rozmów z wysłanymi do cara Fiodora „wielkimi posłami” – Michałem Czartoryskim i Kazimierzem Sapiehą oraz Cyprianem Pawłem Brzostowskim posłującym do Moskwy w 1679 roku. W czasie moskiewskich rozmów w sierpniu 1678 roku, mających na celu przedłużenie traktatu andruszowskiego o dalsze 13 lat, Rzeczpospolita zgodziła się na pozostawienie Kijowa w rękach rosyjskich. Rosja zapłacić miała za to 200 tys. rubli (około miliona złotych polskich), a także przekazać Polsce miasta na północnym wschodzie – Newel, Siebież i Wieliż.

Niekończące się nieporozumienia i swary towarzyszyły również pobytowi posłów rosyjskich w Polsce. Tak było w kwietniu 1678 roku w Lublinie, gdzie do przebywającego tam Sobieskiego przybyli wysłannicy carscy – Iwan Czaadajew i Jemielian Ukraincew. Sobieski miał nadzieję na zawarcie z Rosją pokoju wieczystego, lecz do rozmów na ten temat Rosjanie nie zostali upoważnieni. Przybyli, aby rozejm z Rzeczypospolitą przedłużyć na dalsze dwa lata. W trakcie rozmów doszło też do przykrego incydentu. Posłowie Fiodora zażądali usunięcia z Zamku Królewskiego w Warszawie obrazów przedstawiających zwycięstwo Stanisława Żółkiewskiego pod Kłuszynem oraz prezentację Zygmuntowi III wziętych do niewoli cara Wasyla Szujskiego i jego braci. Wywołało to ostry sprzeciw króla i hetmana polnego koronnego Stanisława Jabłonowskiego. Groziło nawet zerwaniem rozmów z Rosją i przeorientowaniem polskiej polityki zagranicznej. Mimo nieporozumień i napięć powrócono jednak do rozmów. Priorytetową dla Sobieskiego kwestią pozostawała bowiem sprawa pokoju wieczystego i wspólne wystąpienie przeciwko Turkom i Tatarom.

W drugiej misji Czaadajewa i Wasyla Buturlina w Polsce w 1680 roku, choć podjęto problem współpracy wojskowej, uzależniono ją od ataku ze strony Turcji. Dobry klimat towarzyszący rozmowom na początku popsuła potem kwestia prześladowania wyznawców prawosławia w Polsce, podniesiona przez posłów rosyjskich, co rzekomo mocno niepokoiło bogobojnego cara Fiodora.

Mimo niepowodzeń polskich wysiłków dyplomatycznych i podpisania przez Rosję w 1681 roku traktatu pokojowego z Portą w Bakczysaraju, Sobieski nie zaprzestał działań na rzecz koalicji antytureckiej. Jednakże turecka polityka króla, zakładająca na początku lat 80. XVII wieku wspólne z Rosją spacyfikowanie Porty, poniosła fiasko. Powrotowi do aktywniejszej polityki wschodniej po śmierci cara Fiodora, który zmarł 28 kwietnia 1682 roku, nie sprzyjała sytuacja wewnętrzna Rosji. Ogłoszenie następcą tronu dziesięcioletniego Piotra, syna cara Aleksego i Natalii Naryszkinej, pociągnęło za sobą destabilizację państwa. Rywalizacja Miłosławskich z Naryszkinami, regencja ambitnej Sofii wspieranej przez Wasyla Golicyna, bunt strzelców, osłabiły aktywność Rosji na zewnątrz. Dopiero późną jesienią 1683 roku (po zwycięstwie Jana III pod Wiedniem) rozpoczęły się rokowania nowej komisji polsko-rosyjskiej w Andruszowie. Ze strony polskiej przewodniczył im główny komisarz królewski, wojewoda poznański Krzysztof Grzymułtowski. Z wcześniejszych kontaktów z posłańcami rosyjskimi wyniósł on raczej negatywne wrażenia. Traktował Rosję jako państwo wiarołomne, niedotrzymujące podpisanych porozumień. W konkluzji swego memoriału przygotowanego dla króla konstatował jednak, że w zaistniałej sytuacji współpraca z Rosją jest niezbędna. Bez udziału w koalicji antytureckiej Rosji także Sobieski nie wyobrażał sobie kontynuacji wojny z Portą. Uczestniczący w rozmowach Wasyl Golicyn, faworyt Sofii i faktyczny kierownik prikazu poselskiego, jako warunek sine qua non porozumienia stawiał oddanie Rosji na zawsze Kijowa i zdobyczy z wojny 1654-1667. Za porozumieniem z Rosją optowali dyplomaci papiescy i wysłannicy cesarza Leopolda I. Mimo dobrych chęci ze strony polskiej komisja andruszowska zakończyła się fiaskiem. Po ponad dwóch latach z inicjatywy Sobieskiego wznowiono rozmowy. Do Moskwy w składzie wielkiego poselstwa od króla i Rzeczypospolitej przybyli wówczas z Korony Krzysztof Grzymułtowski, a z Litwy kanclerz wielki Marcjan Ogiński. W skład poselstwa wchodzili ponadto: podstoli koronny Aleksander Przyjemski, kasztelanic kamieniecki Jan Potocki i inni. Stronę rosyjską, oprócz Wasyla Golicyna i Iwana Czaadajewa, reprezentował Borys Szeremietiew, który doświadczenia wojskowe zdobywał w wyprawach na twierdze tureckie u ujścia Dniestru. Rokowania, jak nieomal wszystkie poprzednie, były trudne. Tymczasem król oczekiwał na pozytywne ich rezultaty. 23 kwietnia (według kalendarza gregoriańskiego 3 maja 1686 roku) uzgodniono ostatecznie warunki wieczystego pokoju, który stał się podstawą podpisanego trzy dni później traktatu pokojowego. Za przymierze z Rosją skierowane przeciwko Turkom i Tatarom i niezbyt wysoką subwencję pieniężną przyszło zapłacić Rzeczypospolitej drogo. Zrzekała się ostatecznie lewobrzeżnej Ukrainy wraz z Kijowem, Smoleńszczyzny, Czernihowszczyzny, Dorohobuża i Staroduba. Rosja stała się nadto gwarantem wolności wyznania prawosławnych w Rzeczypospolitej z prawem opieki nad nimi. Naruszało to niezależność państwową i stwarzało podstawy do ingerencji w wewnętrzne sprawy Polski. Podpisanie wieczystego pokoju z Rosją było klęską polskiej polityki wschodniej.

Ratunkiem pozwalającym na uchylenie niefortunnych następstw traktatu miało być zajęcie Mołdawii i Wołoszczyzny, unieszkodliwienie Tatarów oraz przywrócenie wpływów polskich na Węgrzech. W sierpniu Jan III Sobieski wkroczył do Jass. Jako zbawca chrześcijaństwa uroczyście powitany został przez metropolitę Dosofteia (Dosyteusza). Wyprawa królewska nie przyniosła jednak spodziewanych rezultatów. Podpalenie przez Tatarów stepów spowodowało odwrót. Z całej Mołdawii utrzymali Polacy niewielki pograniczny skrawek – okręg czerniowiecki i twierdzę Soroka. Kolejna kampania mołdawska Sobieskiego w 1691 roku również zakończyła się niepowodzeniem. Należało powrócić do smutnej rzeczywistości związanej z ratyfikacją wieczystego pokoju. Nic zatem dziwnego, że Sobieski przez blisko pół roku zwlekał ze złożeniem pod traktatem swojego podpisu. Złożył go dopiero we Lwowie 21 grudnia 1686 roku w obecności wielkiego poselstwa rosyjskiego z Piotrem Starszym Szeremietiewem na czele.

Choć traktat był dużym sukcesem dyplomatycznym Sofii Aleksiejewny, nie przyniósł oczekiwanej współpracy polsko-rosyjskiej. Mimo zapewnień strony rosyjskiej wzajemne relacje po wyjeździe Grzymułtowskiego nie uległy zmianie. Rezydent polski w Moskwie Jerzy Dowmont miał duże trudności w wyegzekwowaniu od Rosjan zobowiązań przyrzeczonego aliansu wojskowego. Samotne wyprawy Wasyla Golicyna na Krym w 1687 i 1689 roku, zakończone klęską, przyczyniły się do upadku Sofii. W konfrontacji ze swoim przyrodnim bratem Piotrem poniosła klęskę. Późniejsze zwycięstwo Piotra w wojnie z Turcją pod Azowem (w 1696 roku) spowodowało, że Rosja jako pełnoprawny członek weszła do Ligi Świętej. Starcie rosyjsko-tureckie w latach 1695-1696, stanowiło początek długoletnich zmagań z Imperium Ottomańskim. Pokój w Stambule podpisany na trzydzieści lat w lipcu 1700 roku przez dyplomatę rosyjskiego, znanego wcześniej z pertraktacji z Polską, Jemieliana Ukraincewa, po upadku Golicyna kierownika prikazu poselskiego, spowodował przejście Azowa pod władzę Rosji oraz zaprzestanie płacenia danin chanowi tatarskiemu.

Śmierć Sobieskiego 17 czerwca 1696 roku zamyka blisko 22-letni okres jego panowania i walki o wzmocnienie pozycji Rzeczypospolitej w Europie. Mimo wysiłków nie udało mu się rewindykować ziem utraconych na rzecz Rosji na mocy traktatu andruszowskiego ani też pozyskać Rosji do koalicji antytureckiej. Nie sprzyjała temu także sytuacja wewnętrzna Polski. Zbyt dobrze orientowano się w Moskwie w licznych słabościach Rzeczypospolitej. Powodowało to, że relacje polsko-rosyjskie nie były symetryczne. Nie można także nie dostrzec pewnej nieufności, a nawet wrogości, jaką przejawiały władze Rosji wobec Polski. Być może ich źródła należy szukać również w upokorzeniu, jakiego dynastia Romanowów doznała na początku swego panowania od Zygmunta III Wazy.

Prof. zw. dr hab. Artur Kijas, do 2010 roku kierownik Zakładu Historii Europy Wschodniej w Instytucie Historii, później w Instytucie Wschodnim UAM. Obecnie profesor senior w Instytucie Wschodnim UAM. Zainteresowanie badawcze: historia Rusi Kijowskiej i nowożytne dzieje Rosji, polsko-rosyjskie związki kulturalne, Polacy w Rosji od XVII wieku do początków XX wieku., do 2010 roku kierownik Zakładu Historii Europy Wschodniej w Instytucie Historii, później w Instytucie Wschodnim UAM. Obecnie profesor senior w Instytucie Wschodnim UAM. Zainteresowanie badawcze: historia Rusi Kijowskiej i nowożytne dzieje Rosji, polsko-rosyjskie związki kulturalne, Polacy w Rosji od XVII wieku do początków XX wieku.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

*